niedziela, 11 kwietnia 2010

pieciodniowa 18-nastka.

Raz, dwa, trzy i juz minal kolejny miesiac, miesiac od mojej 18nastki. Chce sie z Wami podzielic moim pieciodniowym swietowaniem poprzez zdjecia, gdyz nie mam duzo czasu na opisywanie. Chce tylko bardzo podziekowac moim wszystkim przyjaciolom i rodzine za pamiec i dziesiatki wiadomosci. Rowniez jestem wdzieczna Amrykanom, iz cieszyli i bawili sie ze mna. Nie moglam sobie wymarzyc lepszych urodzin.



mlodsza siostra Molly


siostra Murphy


host rodzina



lunch z moja 1wsza rodzina



1wsza siostra Alyssa



lunch z Lori i Alyssa





Sary i Jake



Silvia i John



najlepszy przyjaciel John



Mikey



Krisha



rodeo



Molly i Alyssa



siostry



rodeo



rodeo



rodeo



rodeo



rodeo







golf



golf
NIEZAPOMNIANE CHWILE !

środa, 3 marca 2010

przychodzimy i odchodzimy, pozostawiajac po sobie slad.

Za 2 dni skoncze 18-nascie lat, wiek kiedy to formalnie stajemy sie dorosli wg polskiego prawa. Dla mnie jest to normalna liczba, ktora nic konkretnego nie znaczy. Przelomowy moment w moim zyciu mial miejsce pol roku temu, 21-ego sierpnia gdy wsiadlam do samolotu i ruszylam podbijac Ameryke. Jak dzis pamietam ostatni miesiac przed wylotem, stres, niezdecydowanie, zmartwienia, mysl ze zostawiam rodzine i przyjaciol na caly rok. Pamietam dokladnie pierwsze dni w Ameryce, bylo dosc ciezko, wszystko inne, wszystko obce. Pierwszy weekend w USA byl upalny, przypalilam sobie plecy i stopy, nastepnego dnia jeczalam ze wszystko mnie piecze. 3 dni po przylocie byl moj pierwszy dzien w szkole, dziwne uczucie. Nowi ludzie, nikogo nie znasz i nikt Ciebie nie zna. Uczucie jakbys sie na nowo urodzila i wszystko dookola bylo nieznajome. Wszedzie tylko angielski, pomieszczenia w szkole dziwnie porozmieszczane, lecz wystarczyly mi 2 tyg aby sie do tego przyzwyczaic. Myslalam ze bede miala problemy z przestawieniem sie na jezyk angielski, ale nie bylo tak zle. Po tygodniu pobytu w innym swiecie zaczelam trenowac siatkowke. Potem minal miesiac, najszybszy miesiac w moim zyciu, byl meczacy - szkola i codzienne treningi, a poza tym nie bylam jeszcze do konca przyzwyczajona do nowego zycia. Jednak z czasem wszystko bylo latwiejsze, tygodnie mijaly jak szalone. Nagle przyszla zima, grudniowa zima byla okropna ! nadszedl czas na przygotowania do egzaminow konczacych pierwszy semestr i do swiat ! Balam sie okresu przedswiatecznego. Myslalam ze bedzie ciezko bez rodziny. 24 grudnia nagle nastal i musze powiedziec ze minal mi wspaniale. Jedynie przez pierwsza godzine czulam sie obco, jednak moja host rodzina wiedziala o co chodzi i od razu sie mna zajeli ! Pierwszy i drugi dzien swiat tez bardzo milo spedzilam. Z moja rodzina w Polsce rozmawialam na skype, zlozylismy sobie zyczenia i posmialismy sie. Wszystko odbylo sie spokojnie. Nastepnie sylwester, nastal nowy rok - 'rok w ktorym wracasz" - kazdy z Polski mi to powtarzal ;) Po sylwestrze zmienilam rodzine i od tamtego momentu minelo juz 2 miesiace. Czas dalej wariuje, a ja czuje iz wewnetrznie bardzo sie zmienilam. Ameryka nauczyla mnie bardzo wiele przez minione pol roku i wiem ze jeszcze wiele nauczy przez nastepne 4 i pol. Bylam odpowiedzialna osoba, a Ameryka tylko to potwierdzila. Zrozumialam co sie dla mnie liczy w zyciu i na kogo moge liczyc. Jestem bardzo wdzieczna moim prawdziwym przyjaciolom w Polsce ktorzy o mnie nie zapomnieli i ktorzy mnie wspieraja. Przed wylotem liczylam sie z faktem iz strace paru znajomych lub bede miala z nimi gorszy kontakt, to prawda tak sie stalo. Ale ten fakt swiadczy tylko o tym komu tak naprawde na mnie zalezalo. Napewno jak wroce do kraju to jakos to odnowimy. Moi przyjaciele mowia ze sie zmienilam, to prawda, sama widze w sobie zmiane, zmiane na dobre, przynajmniej tak mi sie wydaje, ze na dobre :) Tak jak kiedys napisalam w moich obserwacjach iz Amerykanie kochaja dramaty i sa bardzo nerwowi. Dzieki temu nauczyli mnie jak byc opanowana osoba. Gdybym ja sie zachowywala tak jak oni to juz dawno bym tutaj zginela. Jestem rowniez bardzo wdzieczna moim przyjaciolom tutaj oraz rodzinom ktore mnie goszcza. Trafilam na wspanialych ludzi, ktorzy odmieniaja moje zycie. Bardzo ciezko bedzie mi sie z nimi rozstac. Jednak najbardziej jestem wdzieczna moim rodzicom z ktorymi moge porozmawiac o wszystkim, na skype bo na skpie bo innej drog komunikacji nie mamy, ale bardzo mnie wspieraja. Zawsze mialam z nimi bardzo dobry kontakt, ale teraz mam wrazenie ze mam jeszcze lepszy ! Odleglosc robi jednak swoje ! Tak jak napisalam powyzej, zostalo mi tylko 4 i pol miesiaca, malo czasu, tak wiec nadal ciesze sie i korzystam z pobytu tutaj. Wiem ze w Ameryce pozostanie czastka mojego serca, czastka mnie. Kazdego dnia przezywam cos nowego, codziennie ucze sie czegos nowego i za to jestem wdzieczna zyciu iz mialam taka mozliwosc aby tu przyleciec, ktora zawdzieczam dziadkom.
Tyle przemyslen na dzisiaj, lece na hiszpanski !

Caluje i pozdrawiam wszystkich w Polsce !
Aleksandra Stasiak ;)

piątek, 26 lutego 2010

INTERIM, ROTARY WEEKEND, POL ROKU ;)

Cholibka dopiero co pisalam, a tu juz minelo 3 tyg od ostatniego posta. Moja doba w Usa powinna trwac 48h, naprawde. W niedziele minelo mi pol roku. Dochodze do wniosku iz bedac na wymianie dzien trwa jak minuta, tydzien jak jeden dzien, a miesiac jak tydzien. Ciesze sie dalszym pobytem tutaj, a zostalo mi mniej niz 5 miesiecy, gdyz wracam 17-ego lipca.

Co sie wydarzylo przez ostatni czas ?

W szkole wszystko wporzadku, ale dosc sporo pracy szczegolnie z mamty, ale nie ma co narzekac - mniej niz w Polsce :) Weekend 6-7 spedzilam z przyjaciolmi, a 12,13,14,15 mielismy wolne, dluzszy weekend, ktory rowniez spedzilam z przyjaciolmi. 17, 18 oraz 19 odbyl sie INTERIM, czyli czas nauki poprzez zabawe. Nie mieslismy lekcji w salach, czy w lawkach. Mysla przewodnia w tym roku byly poczatki usa, czyli wszystko o indianach. Czy ciekawe ? Nie dla mnie, zreszta nie bylam jedyna niezainteresowana. Prawie cala szkola spala na tych spotkaniach. Dwa dni nauk, a w piatek pojechalismy do Madison (stan Wisconsin) do muzeum, gdzie rowniez uczylismy sie o Indianach.



podczas sztuki


muzeum - stroj Indianki


stroj Indianki, gdy wychodzila za maz.


podczas konkursu


narty

Weekend 20-21 spedzilam z przyjaciolmi z Rotary. Najpierw pojechalismy na lunch, nastepnie do muzeum Johna Deere's aby poogladac zielone traktory. Brzmi nudno, ale naprawde mieslismy duzo zabawy biegajac od kombajnu do traktoru. Po poludniu malowalismy naczynia,aby potem je zabarac do domu na pamiatke. Ja zebralam podpisy wszystkich wymiencow na duzym kubku do kawy. Wieczorem pojechalismy na rolki. Pierwsza godzina byla zabawna, wszyscy sie swietnie bawilismy, ale kolejne dwie to byla juz lekka przesada. Opuscilismy budynek po 3h z bolacymi kostkami. Noc spedzilismy u naszej kolezanki z Danii Andrei, gdzie wspolnie ogladalismy filmy i zajadalismy sie lodami.


lody 3A - Andrea z Danii, Andrea z Columbii oraz ja.


wiecej lodow


Andrea z Columbii


na rolkach - od lewej Andrea z Danii, Felipe z Chile, ja oraz Andera z Columbii.

;)


w lodziarnii

z moim wielkim kubkiem
Andrea z Danii


moj kubek z podpisami

w muzeum Johna Deere'a


w muzeum traktorowo

grupa wymiencow, w muzeum

rzeka Missisipi, z Laura z Brazylii

rzeka Missisipi

A juz za tydzien moja 18-nastka, jestem bardzo ciekawa jak bedzie wygladac. Nie planuje nic specjalnego. Prawdopodobnie pojedziemy z przyjaciolmi do Chicago w sobote, w piatek, kiedy to aktualnie mam urodziny pojdziemy na kolacje, a w niedziele do Rodio na ujezdzanie bykow i koni.
Pozdrawiam serdecznie,
Aleksandra Stasiak.

piątek, 5 lutego 2010

Odpowiedzi na pytania czytelnikow.

Witam !! Prosze wszystkich o glosowanie na mnie na stronie:
http://www.lexiophiles.com/ix09/vote-for-ix10-here

-Rotary International Youth Exchange 2009/2010 - USA-

z gory bardzo,bardzo dziekuje !!!

W dzisiejszej notce opublikuje najczesciej zadawane mi pytania droga mailowa, mam nadzieje ze w ten sposob bardziej uda mi sie Wam pomoc :)

1.Sama wybierałaś miasto w jakim chcesz mieszkać ?
- Miasta sama nie wybieralam, fundacja mi wybrala

2.Jak z rodziną ? Dogadujecie się ?
- Miesiac temu zmienilam rodzine, pierwsza byla cudowana - host mama Lori i siostra Alyssa(9 lat) bardzo, bardzo dobrze sie mna zajmowaly i spedzilam z nimi wspaniale 4 miesiace. Obecna rodzina sklada sie z rodzicow - Bridget i Donald oraz dwoch siostr - Murphy 17 lat i Molly 7 lat. Najwiecej czasu spedzam ze starsza siostra, codziennie cos ciekawego sie dzieje.

3.Z jakiego biura podróży startowałaś ?
-Rotary International Club - dodalam linka ze strona rotary w Polsce - w POLECAM

4. Jak jest tam w szkole ? Więcej nauki niż u nas w Polsce ?
-Jestem w szkole prywatnej - KEITH COUNTRY DAY SCHOOL, tak wiec mam duzo nauki, szczegolnie z matematyki - MATH ANALYSIS i mam druga matematyke od tego semestru - ROZSZERZONA TRYGONOMETRIA, wiec czeka mnie duzo pracy - ale dam rade :) Inne przedmioty luzik jak dla mnie, Historia Europy - podstawa, wiec w tym momencie musze napisac iz tesknie za moja rozszerzona hisotria w Polsce z panem Marianem. Fizyka - w pierwszym semestrze bylo dosc latwo, w drugim zaczynaja sie schodzki, ale nie ma co panikowc, w Polsce bylo ciezej. ANGIELSKI - LITERATURA EUROPEJSKA - na tym przedmiocie mialam przez pierwszy miesiac problemy, bo ciezko bylo czytac literature jak np. Henryk V, ale obecnie jest dobrze, przerabiamy ZBRODNIE I KARE i nie mam wiekszych problemow :) HISZPANSKI - kocham ten jezyk ! Alerykanie nie przywiazuje az takiej wielkiej uwagi do drugiego jezyka jak my Polacy, moze dlatego ze moja strasznie smieszny akcent :) zartuje oczywiscie, nie wiem z czego to wynika, moze dlatego iz uwazaja ze angielski jest najbardziej powszechnym jezykiem i nie trzeba sie uczyc drugiego. FOTOGRAFIA - duzo sie uczymy na ten temat i lekcje sa naprawde ciekawe. TEATR - szczerze? to jest lekcja na ktorej zawsze jem lunch, a potem pozwalam sobie na drzemke, nic kreatywnego nie robimy, oprocz ogladania filmow i czytania roznych sztuk teatralnych. WF - przewaznie gramy w koszykowke badz siatkowke, podobnie jak w Polsce. COLLEGE COUNSELING - wiedza na teamt uczelni amerykankich, ale nie tylko amerykanskich. Ucza nas jak pisac SAT lub ACT, piszemy rozne wypracowania i tutaj was moze zaskocze. Na egzaminie ACT lub SAT masz 25 min na napisanie wypracowania w 5 paragrafach, jak dla mnie BARDZO malo czasu. BAND - gram na saksofonie i naprawde mi sie to podoba. Mam prywatne lekcje z kolezanka z Niemiec dwa razy w tyg. Osoby z mojej szkoly sa bardzo uzdolnione muzycznie, prznajmniej 8/10 dzieciakow gra na jakim instrumencie lub spiewa.

5. Ile razem kosztował kurs ?
-Wyjazd kosztuje 6 tysiecy zlotych ! plus bilet w obie strony - zalezy kiedy kupisz.

6. Po powrocie do kraju będziesz musiała powtarzać rok ?
-To zalezy od Ciebie, ja powtarzam klase druga jak wroce. Wszysko zalezy od Twojej obecnej szkoly. Ja mialam mozliwosc powrotu do 3 - czyli mojej klasy, ale musialabym zdac rozne egzaminy, szczegolnie z tych przedmiotow ktore mi odchodza po drugiej klasie - biologia i chemia. Wole powtarzac klase ze wzgeldu na mature. Jeszcze sie nie zdecydowalam do jakiej klasy wroce, do klasy matematyczno - spolecznej (matma, historia, geografia, angielski) lub do klasy z programem IB.

7. Może jest szansa aby tak zostać do końca High School ?
-Mysle ze jest szansa, ale to trzeba zalatwic wczesniej z polskim klubem. Mi moja szkola zaproponowala abym zostala i ukonczyla high school oraz dostaje maile z roznych uczelni amerykanskich z propozycjami przyjecia - po ogloszeniu wynikow egzaminu. Ale jesli chcesz zostac na nastepny rok - czyli 2 lub 3 lata lacznie - jedz lepiej z innym biurem niz ROTARY, bedzie latwiej z zalatwieniem papierow, bo tak naprawde nie slyszalam aby ktos z wymiencow rotarianskich zostawal na drugi rok.

8.Ludzie są przyjaźnie nastawieni do Polaków ?
-BARDZOOOOO, wszyscy sa dla mnie bardzo mili i pomocni. Zawsze wszystko pokaza i sa wyrozumiali, oczywiscie sa wyjatki, ale to bardzo nieliczne. Wiekszosc Amerykanow jest bardzo mile nastawiona wobec ludzi z innych krajow.

9.Jak wyglądały testy ? Masz kontakt z organizatorami w razie jakby się coś stało ?
-Testy polegaly jedynie na rozmowie, nie bylo czesci pisemnej. Porozmawiali z nami 5 min po angielsku i 5 min po polsku na temat zainteresowan i zycia codziennego. Nie wiem jak normalnie wygladaja egzaminy w Rotary, gdyz nasz klub w Warszawie na Foksalu z gory zalozyl ze osoby ktore zglosily sie na wymiane musza znac angielski, gdyz jestesmy ze szkoly dwujezycznej (Lo im. Mikolaja Kopernika) wiec aby dostac sie do tej szkoly trzeba znac dobrze jezyk. A kontakt z organizatorami moja Twoi rodzice w Polsce, ale w razie wypadku zawsze mozesz do nich napisac czy zadzwonic.

10. Mieszkasz u rodziny goszczącej czy w jakiejś bursie, internacie ?
- Mieszkam w domach jednorodzinnych, swoja droga pieknych domach. Jestes czlonkiem rodziny, corka lub synem dla swoich host rodzicow i tak Cie traktuja.

11. Czy żeby wogóle myśleć o takim wyjeździe trzeba doskonale znać angielski ?
- Mysle ze nie trzeba znac perfekcyjnie jezyka angielskiego, wystarczy jesli potrafisz sie dogadac i szybko lapiesz jezyki. Mi duzo daje sluchanie, na poczatku duzo sie przysluchiwalam podczas gdy Amerykanie rozmawiali miedzy soba i teraz nie mam wiekszego problemu w zrozumieniu nawet slangu.

Przede wszystkim odpowiedzcie sobie na jedno podstawowe pytanie i od niego zacznijcie wszystkie plany. Dlaczego chcesz wyjechac na wymiane ? Jesli masz taka mozliwosc, nie zmarnuj jej, bo jest to naprawde wielkie przezycie. Ja jestem tutaj ponad 5 miesiecy i nauczylam sie bardzo wiele. Bardzo wiele przezylam i duzo sobie uswiadomilam. Stalam sie bardzo silna emocjonalnie i zmienilam poglad na zycie. Musisz sie rowniez liczyc z tym,ze taki wyjazd bardzo Cie zmienia, gdyz ladujesz w zupelnie innym srodowisku, w zupelnie innym otoczeniu. Poczatkowo trudno jest zaakceptowac 'nowe ja', ale z czasem dochodzisz do wniosku iz wlasnie po to tutaj wyjechales,aby czegos sie nauczyc i korzystac z mozliwosci jakie daje Ci wymiana.

W razie innych pytan - piszcie, z checia odpowiem na pytania.

Pozdrawiam,
Aleksandra Stasiak.

piątek, 29 stycznia 2010

180 stopni czyli zmiana rodziny. Oraz obserwacje.

Witam myszki ! Przepraszam ze tak dlugo nie pisalam, ale moje zycie bardzo sie zmienilo od momentu kiedy sie przeprowadzilam do drugiej rodziny. Nie mam za duzo czasu aby pisac, ale naprawde postaram sie to robic czesciej. Tak w skrocie co sie dzialo przez ostatnie 3 tyg.

Od miesiaca mieszkam z nowa rodzina w Rockton - ok 30 min od Rockford. Host rodzicow mam swietnych, bardzo bardzo zabawni.Tata Donald jest dosc slawnym kompozytorem i pochodzi z Anglii, a mama Bridget zajmuje sie ogranizacja roznych eventow, w tym koncerty swojego meza. Bardzo czesto podrozuje po Usa aby podpisywac kontrakty. Swoja droga podoba mi sie jej praca. Mam siostre w wieku 7 lata - przezabawna, pochodzi z Chin - zostala adoptowana w wieku 8 miesiecy. Oraz siostre w moim wieku - 17 lat, Murphy. Bardzo duzo czasu razem przebywamy i czasem roznie sie to konczy. Czasem nie mozemy bez siebie zyc, a czasem mam jej strasznie dosc i najchetniej ucieklabym na drugi koniec swiata od niej. Pierwszy raz mam siostre, dlatego czasem mnie to denerwuje, mimo ze to dosc normalne u siostr ze czesto sie kloca. Ale jest coraz lepiej, dobrze sie dogadujemy. Ona rowniez byla na wymienie, 2008/2009 w Brazylii, wiec po czesci mnie rozumie. Chociaz ona popelnila jeden powazny blad, nie utrzymywala kontaktu z przyjaciolmi z USA, tak wiec duzo ich stracila. Ja staram sie jak najczesciej pisac do moich przyjaciol czy rodziny, ale czasami naprawde mam urwanie glowy, w zyciu, w szkole lub problemy z internetem, tak wiec nie denerwujcie sie jak nie odpisze od razu. Moja siostra patrzy sie na mnie z gory, gdy rozmawiam z przyjaciolmi na skype, denerwje mnie to czasem, ale ja nie zamierzam popelnic tego samego bledu :)

Tydzien po mojej przeprowadzce bylismy w weekend u ich znajomych w Lake Geneva, ok 2h od Rockton. Sliczna miejscowosc. Jak nazwa miasta wskazuje, jest tam duzo jezior, pieknych jezior. Domy w tej dzielnicy w ktorej my bylismy sa przeurocze. Akurat tego dnia w ktorym tam sie wybralismy, bylo straszne mrozy - minus 25 stopni C.

W nastepny weekend bylam na nartach z przyjaciolmi w Galena, tez ok 2h od Rockton. Spedzilismy tam dwa dni. Fajnie bylo pojedziec na nartach po 2 letniej przerwie, ale stoki byly bardzo slabe i krotkie, ale wazne ze moglam pojezdzic. Po 7h musze przyznac ze nogi mnie bolaly.

W trzeci weekend mojego pobytu z moja nowa rodzina nic kreatywnego nie zrobilam, dwa dni przeimprezowalam z przyjaciolmi.

W poniedzialek 25-ego bylismy ze szkola w Chicago w Art Institute i na spacerze z fotografami. Bylo bardzoooo wietrznie i zimno.

W szkole, po swietach zaczelismy nowy semestr, ciezszy. Szczegolnie matma, od tygodnia piszemy jedna klasowke i nie mozemy jej skonczyc, w poniedzialek bedziemy pisac piata czesc. Nasza babka dalej wariuje, ale to dobrze, ja na tym korzystam. Na angielskim czytamy Zbrodnie i kare, na historii przerabiamy Rewolucje Francuska, na fizyce nic nowego, a hiszpanski coraz bardziej lubie i bardzo dobrze mi idzie. Mam dwa nowe przedmioty - college counseling czyli przygotowanie do collegu oraz band - gram na saksofonie - SUPER !! Troche wysilku potrzeba i czasem az mi zasycha w gardle, ale naprawde mi sie podoba granie na tym instrumencie. Mam prywatne lekcje z kolezanka z Niemiec, Pia dwa razy w tygodniu. Nasz nauczyciel chce abysmy wystapily na koncercie w kwietniu, wiec musimy sie naprawde przylozyc i idziemy z materialem muzycznym jak burza. Po jednej lekcji znalam juz 4 nuty. Musimy tak szybko isc aby wyrobic sie przed koncertem.


Chce wam rowniez napisac moje obserwacje dotyczace mlodych Amerykanow. Bardzo, ale to bardzo kochaja dramaty i o byle co sie kloca. Przyzwyczailam sie juz do tego i lece na pelnym chillu, bo inaczej bym zwariowala. Amerykanie lubia przezywac i z niczego robic wielki dramat. Pokrzyzuja Ci plany, czesto nieswiadomie, duzo rzeczy robia nieswiadomie. Niektorzy nie wyciagaja wnioskow na przyszlosc i popelniaja te same bledy - tutaj mam na mysli moja bardzo dobra przyjaciolke z ktora sie ostatnio sklocilam przez jej glupote. Duzo osob widzi we mnie bardzo dobra przyjaciolke i chce sie ze mna przyjaznic, gdyz jestem inna. Ja podchodze na spokojnie do problemu i nie przezywam, tak wiec duzo osob kieruje sie do mnie po rade. Cieszy mnie to ze moge im pomoc, ale musze sie Wam przyznac ze czasem jest to meczace, gdy jedna osoba mowi na jeden temat cale dwa tyg w kolko. Ja rowniez duzo sie od nich nauczylam. Przede wszystkim opanowania i bardzo bardzo racjonalnego myslenia. Mam zupelnie inny charakter niz wiekszosc Amerykanow, ale niektorych cech mnie nauczyli. Przede wszystkim moja obecna host siostra uczy mnie jak byc bardzo niemila i ostra wobec niektorych osob, gdyz bez tej cechy nie przetrwasz w otoczeniu ktorym sie obracam. Na szczescie znalazlam dwie osoby ktorym moge w 100u% zaufac, moi najlepsi przyjaciele - Teresa i Jon. Przyjaznie sie rowniez z Sara, Jakiem, Devon, Paige, Eva, Michaela,Michael, Pia, Sery, Jeson. Oraz moja siostra, ktora jest rowniez moja przyjaciolka. Wiem ze im moge ufac, na szczescie.

W poniedzialek 1-ego lutego minie mi dokladna polowa wymiany, wracam do Polski najprawdopodobniej 17-ego lipca, o ile mama mi zabukuje bilet na owo date :) Chcialabym zeby czas teraz szybko lecial i zatrzymal sie tak w maju, jak juz bedzie cieplutko i moze sie tak zatrzymac na dlugooo :) Naprawde mi sie tutaj podoba. Jesli masz szanse wyjechac to jest ostatni dzwonek aby to zrobic. Masz jeszcze szanse wyjechac z rotary i spedzic najlepszy rok w calym swoim zyciu :)

Aby Wam pomoc dodalam link w POLECAM do strony rotary w Polsce (http://www.rotary2230.pl/), oraz dla zainteresowanych strone dotyczaca uczelni w USA i UK.

Ciesze sie rowniez, ze wy drodzy czytelnicy piszecie do mnie maile i zadajecie pytania. Pytajcie! z moia checia Wam odpowiadam. W nastepnej notce zamiesze najczesciej zadawane przez Was pytania i odpowiem publicznie.


JUNIORS - moja klasa


Jon(najlepszy przyjaciel) i Murphy(siostra)


siostry - Murphy(starsza) i Molly(mlodsza)


z Murphy


Murphy - partners 2010


kot - toes


photowalk - Chicago, odbicie w fasoli.


ja, odbicie w fasoli


Paige, Teresa, Ali i Silvia


Teresa - najlepsza przyjaciolka


zdj z narciarskego weekendu, z Felipe.


zielony stok


na wyciagu, Felipe i Andrea


chlopaki, Felipe, Antonio, David i Piter


z Felipe



LAKE GENEVA


LAKE GENEVA


Dzisiejszy piatek i sobote spedzam z moja pierwsza host rodzina. Lori poprosila mnie czy moglabym sie zajac Alyssa, gdyz sama idzie na kursy. Z przyjemnoscia spedzam tutaj czas. Pierwsza godzine trosze dziwnie sie czulam, a teraz czuje sie jak u siebie w domu, tak jakbym w ogole nie zmieniala rodziny. Ide do mojej siostry - Alyssy i psow ktore od pary godzin leza na moich nogach i nie chca odejsc, chyba tez za mna bardzo tesknily.

Na koniec chcialabym napisac cos od serca, dla mojego najukochanszego taty !! Ma dzisiaj, 30-ego, w Polsce jest juz 30-sty. urodziny. Chce Ci zlozyc najlepsze zyczenia ! Bardzo Cie kocham !! A prawdziwe zyczenia i spiewanie odkladam na skypa :)



Pozdrawiam serdecznie i odezwe sie nie dlugo !!

Aleksandra Stasiak.